Spotkania z pisarzami

Jesteś tutaj: :/, Kultura/Spotkania z pisarzami

W ostatnim miesiącu w bibliotece w Niepołomicach odbyły się dwa gorące spotkania: z Sylwią Chutnik, pisarką i felietonistką, autorką m.in. „Kieszonkowego atlasu kobiet” i z Grzegorzem Jankowiczem, dyrektorem programowym Festiwalu Conrada, autorem serii książek wywiadów z pisarzami.

Dziś, żeby powiedzieć „nie obchodzi mnie to” o jakiejkolwiek sprawie politycznej, trzeba by chyba mieć kapsułę i wystrzelić się w kosmos – mówiła Chutnik. Pisarka z pasją tłumaczyła, dlaczego polityka to nie sprawa partyjna i dlaczego warto się angażować. W jakimś sensie nie ma literatury niezaangażowanej – przekonywała, spotykając się z gorącym odzewem sali. Tylko jak wpływać na rzeczywistość, żeby być skutecznym? – pytała uczestniczka spotkania. Jak sobie z tym radzą pisarze, a co może robić każdy z nas? Czy tak jak w powieści Chutnik „Cwaniary” mamy wziąć sprawy, pały i łomy w swoje ręce? Autorka „Kieszonkowego atlasu kobiet” opowiadała o bohaterkach swojej najnowszej książki, zawodniczkach sztuk walki i kobietach trenujących współcześnie coraz częściej boks, karate czy wendo. Mówiła o tym, jak spotkanie kobiet z ich własną siłą otwiera przestrzeń do zmiany w dzisiejszym świecie. Zapytano ją także, co to jest feminizm (prawo decydowania o sobie i rodzaj powinności dziejowej wobec naszych prababek walczących o prawo głosu – odpowiadała, tłumacząc, że bez tych prababek nie tylko nie byłoby dziś kobiet w parlamencie, ale nawet praw wyborczych dla obu płci). I jeszcze, czy warto farbować włosy na różowo. Autorka „Dzidzi” pokazała wiele twarzy: nie tylko działaczki, ale też badaczki, matki, introwertyczki. Nam też zrobiło się łatwiej z różnorodnością potrzeb, z którymi żyjemy.

Następne spotkanie, z Grzegorzem Jankowiczem, przyniosło jednak niepokojące pytania: czy pomyśleliście kiedyś o tym, jak w festiwalach literatury uczestniczą ludzie głusi? Albo co czyta się w więzieniach?

Gdy podczas ostatniej edycji Festiwalu Conrada na spotkaniu z głuchoniemą Tonyą Stremlau prowadzonym przez Annę Goc zerwało się połączenie z tłumaczem z amerykańskiego języka migowego, zebrani poczuli się, jakby wszyscy nagle oguchli: stracili łączność z tym, co się mówi, z otaczającym ich światem. Dlatego warto czytać książki i rozmawiać o nich, przychodzić na spotkania literackie i festiwale, mówił Jankowicz: żeby doświadczyć, jak to jest być tym innym, kimś całkiem odmiennym niż ja. Dlatego też dyrektor programowy Conrada wspominał warsztat, który prowadził w więzieniu: stanął tam twarzą w twarz z ludźmi, o których myślał, że są inni, a okazali się tacy sami jak my wszyscy.

Sama literatura niczego nie może – odpowiedział Jankowicz na pytanie, czy zgadza się z Sylwią Chutnik, że pisarstwo zawsze jest zaangażowane. – Ale my możemy wiele, kiedy przemienieni przez lekturę zaczniemy działać po przeczytaniu książki.

Bo literatura i życie to w zasadzie to samo, przekonywał twórca Festiwalu Conrada, a fikcji nie trzeba się bać.

Agata Okońska

 

2017-11-13T15:33:40+00:00 13 listopada 2017|Fotorelacja, Kultura|
Accessibility