15 sierpnia na zamkowym Podegrodziu odbyła się Ziołomania. Już po raz czwarty, więc można powiedzieć, że tradycyjnie.

Najpierw pojawiają się organizatorzy – sklep Ziołowo w Niepołomicach, potem stoiska i sprzęt, a potem wystawcy i goście. Miejsce imprezy jest ograniczone kształtem terenu i zabudowań, dlatego wydarznie nie rozrasta się nieograniczenie, ale organizatorzy starają się, by zawsze były na nim ciekawostki. Każdy wystawca to pasjonat, zajmuje się albo rzemieślniczym wytwarzaniem żywności albo rękodziełem. A ponieważ pasjonatów zawsze dobrze się słucha, niemal każdy z nich prowadził na Ziołomanii jakieś zajęcia. Do wyboru warsztaty, wykłady, spacery i pogadanki. Wszystkie były bezpłatne i każdy zainteresowany – bez wcześniejszych zapisów – mógł po prostu przyjść, zająć miejsce i wziąć udział. Ograniczeniem była ilość miejsc na ławeczkach, ale przecież – kiedy ich zabrakło – można było przystanąć obok i posłuchać.

Co roku na Ziołomanii odbywa się konkurs na najpiękniejszy bukiet zielny. Nie inaczej było i tym razem. Od 11.00 do 14.00 przyjmowane były wiązanki do konkursu, a między 14.00 a 15.00 jury liczyło zioła w bukietach i oceniało estetykę wykonania. Nagrody główne przyznano trzem, w których liczba rozmaitych ziół przekroczyła 20 (ten najbogatszy miał ich 29). Wyróżnienia otrzymały trzy inne, w których wprawdzie ziół było mniej, ale zachwycały wykonaniem.

Drugim konkursem był ten wianek dziecięcy. Tu walka była niezwykle wyrównana, bo wianki nie zostały przygotowane przed imprezą, tylko w trakcie warsztatów Joanny Nowosieleckiej, a więc wykonie było podobne, a zasób roślin użytych do plecenia ten sam. Ale i tak wianki wyglądały pięknie i były bardzo ładnie uwite.

Na Ziołomanię można było przyjść na świąteczny spacer, rekreacyjnie. Oczywiście można również edukacyjnie, żeby czegoś się dowiedzieć, czy zdobyć nowe umiejętności. Można też było przyjść degustacyjnie, żeby spróbować tradycyjnych (Stowarzyszenia z nurtem Sanki) lub zupełnie nowych rarytasów (Urszuli Sokołowskiej, foodtucka Kombinat czy Browaru Kazimierz). Jakikolwiek powód goście wybrali, każdy był dobry i cieszyliśmy się z każdej wizyty. Wielu niepołomiczan skorzystało z zaproszenia, zresztą nie tylko niepołomiczan, ale mieszkańców Małopolski i Podkarpacia. Było sporo znanych już twarzy, ale też całkiem nowych – osób, które dopiero odkryły imprezę i się nią zachwycały. Dzięki temu to był dzień ciekawych spotkań, interesujących rozmów i dobrej energii.

Bardzo dziękujemy za to wydarzenie, które od lat wpisuje się w kalendarz niepołomickich wydarzeń letnich. Mamy nadzieję, że właścicielce sklepu Ziołowo długo jeszcze nie zabraknie pomysłów, ciekawych kontaktów i energii, a na kolejną imprezę zaprosimy już za rok.